Pole Dance Camp Polska vol. 2

Jeśli czytacie ten tekst, to pewnie wiecie już o co chodzi. O Pole Dance Camp Polska było w tym roku głośno. A ja zacznę totalnie nieskromnie i powiem wam, że naprawdę coś mi się w życiu zawodowym udało. Udało jak mało co! I jestem z siebie dumna.

Pole Dance Camp Polska – tak jak wcześniej wspominałam już na blogu powstał z pasji do pole dance. Ta pasja wiele w moim życiu zmieniła i doprowadziła do momentu, w którym po wielu latach treningów, mogę zabrać ze sobą 36 osób i wraz ze świetną ekipą trenerów przekazywać wiedzę i doświadczenie.
I tu kończy się oficjalna część tego tekstu, bo teraz czas na trochę emocji. Lekki rzyg tęczą, podsrany brokatem. Jestem turbo szczęśliwa, bo miejsca na drugą edycję Pole Campu rozeszły się w kilka godzin. W zasadzie miałam tyle maili zgłoszeniowych, że szczerze nie do końca ruszyły nawet oficjalne zapisy.
Miałam full, wiedziałam więc, że ta edycja musi być jeszcze grubsza. Na pokładzie wśród trenerów nie zabrakło takich postaci jak:

– Karolina Sobieraj,
– Kaja Waseńczuk,
– Kasia Kwaśniewicz,
– Patryk Rybarski,
– Kasia Bigos,
– Marta Witecka,
– Ola Borkowska.
– Andrzej Bogdał.

 

Tworząc grafik (siedziałam nad nim cały dzień), zastanawiałam się jakim cudem w 6 dni zmieszczę dla nich to wszystko:
Warsztaty taneczne (jazz, modern), contemporary, choreografie na rurce (zarówno te w wersji art jak i exotic), triki, combosy, spiny, no gravity, warsztaty pole acro i handspingi, codzienne zajęcia stretchingowe i wzmacniające, flexi triki, acroyoga, stanie na rękach i inne.

Dziewczyny harowały (bez jaj!) 8-9 godzin dziennie. Bałam się trochę jak dadzą radę. Ale wiecie co? Dały na 150%. Dla trenera i organizatora nie ma nic piękniejszego niż patrzenie jak się ktoś rozwija, jak radzi sobie z przełamywaniem kolejnych barier – zarówno tych w głowie jak i ciele, jak upada i wstaje, jak ze skupieniem walczy o perfekcję ruchu, albo jak próbuje nowych rzeczy mimo, że mu nie wychodzi.
Ogromną przyjemnością jest tworzenie wydarzeń, które zmieniają coś w innych na lepsze. I z tego dumna jestem chyba najbardziej. Dziękuję wszystkim dziewczynom i każdej z osobna. Od was ja sama uczę się najwięcej. Odpowiedniego podejścia, przyjaźni i serca, odpowiadania na potrzeby i sugestie.
Prawda jest taka, że stawałam na głowie i na rzęsach, żeby nikomu niczego nie zabrakło. Mało kto wie, ile taki obóz kosztuje mnie wysiłku. Ale wysiłku takiego, po którym człowiek ma poczucie spełnienia. Jest to coś, czego życzę każdemu w jego życiu zawodowym.
Po 6 dniach campu, nogi dziewczyn przypominały umaszczenie dalmatyńczyków, każda wróciła z pamiątkami w postaci siniaków, ale także nowego mam nadzieję doświadczenia. Życzę im, aby nigdy, ale to przenigdy nie traciły serca do tego co robią i aby w ich życiu zawsze na pierwszym miejscu była pasja.

Podczas obozu odbyła się także mała „bitwa” – Pole Dance Camp Polska Battle, w której dziewczyny walczyły o rurkę marki Fokka, a także nagrody od NIVEABakalland oraz Flying Ninja.
W batelce wzięła udział prawie połowa naszych uczestników, co niezmiernie mnie cieszy, bo wymagało to jednak dużych, pole dancerskich jaj i masę odwagi. Ostatecznie jury w składzie: Kaja Waseńczuk, Patryk Rybarski i Ola Borkowska wyłoniło pierwszą trójkę. Oto one: siostry Haliniak (zwane Halinkami – talent jakich mało) oraz Klaudia Kwiatos (świetna dziewczyna i doskonała instruktorka).

Tymczasem dziękuję moim najwspanialszym instruktorkom! Przyjaciołom i ludziom z pasją i talentem do nauczania i cierpliwością ponad miarę! Po raz kolejny – bez was nie dałabym rady!

Dziękuję Kasi Milewskiej, która nawet przez dziurę w płocie cykała te wszystkie foty jak szalona, byśmy miały cudowną pamiątkę forever.

Dziękuję także partnerom obozowym, bez których udziału dziewczyny nie byłyby tak hojnie obdarowane!

Fokka – dziękujemy za rurki. Bez was nie miałybyśmy na czym ćwiczyć! Jesteście cudowni.
(to oni byli także sponsorem głównym na batelelce, a Ula zyska dzięki nim osobistą rurkę).

NIVEA – za 3 wielkie pudła! Wyobraźcie sobie, że każda z naszych uczestniczek dostała taki set na dzień dobry, a do tego mnóstwo kosmetyków do wygrania w konkursach! Oni potrafią zadbać o urodę sportsmenek jak nikt inni!

Vertical Fit – za welcome set! To właśnie oni uszyli dla wszystkich uczestników cudne majtochy!

Bakalland – za power przekąski, dzięki którym dziewczynom udawało się wytrwać między treningami <3

Reebok, który ufundował dla każdej z dziewczyn opaski sportowe, a także trzy konkursowe sety ciuchów na rurkę.

Trec Nutrition – za cudne różowe shakery i suplementy utrzymujące nas przy takim wysiłku na pełnym baku!

Flying Ninja – za ogromny zapas pole dance’owych ciuszków i gadżetów!

SDC Pole Store – który przekazał trzy piękne torby pole dance’owe!

Zobacz fotorelację z wyjazdu – KLIKNIJ

Warning: urlencode() expects parameter 1 to be string, array given in /usr/home/wisecatmedia/domains/poledancecamppolska.pl/public_html/wp-content/themes/dance-studio/framework/function/template-functions.php on line 1239